Aktualności Wywiady

Michał Matejczuk- poeta indywidualista

Michał to kolekcjoner płyt winylowych, dzięki muzyce podróżuje wstecz, w wolnym czasie pisze poezję. Wkrótce zadebiutuje jego tomik „Świeżo malowane”. Nam Michał opowiedział jak to się wszystko zaczęło, co go inspirowało. 

 

Drogi Michale. Spotkanie z Twoją poezją to czysta przyjemność. Czym jest dla Ciebie poezja w ogóle? Po co piszesz?

Witam serdecznie. Bardzo mi miło, że na ,,Wyspie Kultury” znalazło się troszkę miejsca dla poezji. Samo słowa ,,poezja” jest już dla mnie czymś pięknym i zmysłowym.
I taka właśnie ona powinna być. Można zauważyć, że w ostatnim czasie coraz śmielej sięgamy po wiersze. Analizujemy je, utożsamiamy się z nimi. Widać to szczególnie na portalach społecznościowych. Są one – mówiąc kolokwialnie – na czasie. Pisanie to moja pasja, ucieczka od złej energii, która nas otacza.

Twoje pierwsze początki z literaturą, słowem pisanym, jego magią?

Z książką w ręku się nie urodziłem, ale na roczek, kiedy przede mną położono kilka przedmiotów, wybrałem… książeczkę do nabożeństwa. To była taka wróżba, ale chyba coś w tym jest. Księdzem nie zostałem, ale przez wiele lat byłem ministrantem i czytałem w Kościele. Zanim poszedłem do szkoły czytałem dodatkowo w języku rosyjskim. Z wczesnym okresem dzieciństwa kojarzy mi się gruba, pomarańczowa encyklopedia PWN, którą wertowałem podczas jedzenia. To chyba były takie początki. W szkole podstawowej pisałem różne opowiadania i bajki. Szkoda, że nic z tego okresu się nie zachowało.

Dlaczego Twoja poezja jest tak lubiana przez ludzi? Czy masz jakąś receptę?

Być może dlatego, że to wiersze proste, bez maniery i pretensji. W dzisiejszych trudnych czasach ludzie potrzebują prostych słów, dobrych słów. Moje wiersze to przeplatanka deszczu ze słońcem. Piszę starym stylem, rymuje, puentuję. Działam na wyobraźnię i emocje czytelników. Czy jest recepta na dobry wiersz? Myślę, że trzeba być prawdziwym. W piosenkach czy poezji szukamy siebie, swoich emocji, miłości. To jest niezwykłe miłe, kiedy czytelnicy utożsamiają się z wierszem. Na moich stronach na facebooku i Instagramie podzieliłem się zdjęciami od czytelników. Niesamowite dziewczyny: Natalia i Zuzanna. Oprawiły wiersze w pięknym stylu, ręcznie przepisały i zrobiły dzieła sztuki. A takich ludzi jest więcej. Inni z kolei recytują moją poezję, a nawet chcą ją śpiewać.

Skąd czerpiesz inspirację dla swoich wierszy?

Inspirują mnie ludzie, których spotykam na swojej drodze. Ich historie, zawirowania. Moje perypetie… Do słów podchodzę technicznie. Zabieram z nich literki, przestawiam, wyrywam je z kontekstu i powstaje w głowie nowa koncepcja. Jednak emocje zawsze będą na pierwszym miejscu. Moje wiersze nie do końca są smutne. One są po prostu prawdziwe.

Dlaczego właśnie poezja?

Od dziecka mam zdolność szybkiego rymowania. Rymowałem na zawołanie. Zresztą zostało mi to do dzisiaj.

Czy są poeci po których sięgasz?

Mam swoich ulubionych poetów: Bolesława Leśmiana i Jonasza Koftę. Ja bardziej przychylny jestem poetom polskiej piosenki. Tej dawnej piosenki. Stąd sięgam po teksty Wojciecha Młynarskiego, Agnieszki Osieckiej, Jana Wołka… Jednak to nie po poezję sięgam najchętniej, ale po biografie i autobiografie. Uwielbiam historie innych ludzi, zwłaszcza artystów.

Jaki prywatnie jest Michał Matejczuk?

Podam to w trzech hasłach.

Indywidualista – na pewno żyję w swojej bajce. Świat nie wyznacza mi trendów – to ja decyduje jaka muzyka, jaki typ ludzi i jakie wartości będą w moim życiu.

Samotnik – wolę domowe zacisze niż wielkomiejski gwar czy imprezy.

Romantyk– czyli mężczyzna zagrożony wyginięciem.

Tak naprawdę cały czas siebie poznaję. Przekraczam własne granice. Widać to np. w  muzyce. Sięgam dziś po coś, czego bym nie słuchał za żadne skarby dwa, trzy lata temu…

Dziękuję za wywiad

Dziękuję również

 

Więcej poezji Michała tutaj